Origenes und das gnostische Christentum – z roku 2013 – dzielę się z Wami tłumaczeniem artykułu Jana Erika Sigdella, którego oryginał znajduje się na stronie – http://www.christian-reincarnation.com/index_de.html.
Kościół katolicki swoją obecną formę uzyskał podczas Soboru Nicejskim w 325 roku. Data ta używana jest również jako punkt odniesienia do badania pism Ojców Kościoła, których dzielimy na przednicejskich i ponicejskich.
Uczony Orygenes
Orygenes (ok. 185 – 254 n.e.) był najważniejszym Ojcem Kościoła przednicejskiego i jednym z najbardziej uczonych mężów swoich czasów.
A mimo to jego jakże ważne teksty nie zachowały się w tradycji chrześcijańskiej. Zostały ocenzurowane i zmanipulowane! Napisał co najmniej dwa tysiące tekstów, niemniej znakomita większość została spalona, ostatnie pod koniec VI wieku. Do naszych czasów z oryginalnego tekstu nie pozostało prawie nic. Zachowało się jedynie kilka fragmentów w języku greckim oraz cytaty w pismach jego przeciwników, a także łacińskie tłumaczenia. Jednym z najważniejszych dzieł w tym kontekście jest Peri Archon („O zasadach”)[1], które zostało przetłumaczone przez Rufina (ok. 345 – 410), a także pozostałości tłumaczenia Hieronima (ok. 340 – 419 lub 420).
Nowe odkrycia ujawniają zmanipulowane tłumaczenia
Rufin w przedmowie do swojego przekładu otwarcie przyznaje się do „korygowania” tekstu zgodnie z dogmatami Kościoła[1]. Uzasadniając ingerencję twierdzi, że grecki przekład Orygenesa został zmanipulowany przez heretyków i osoby o złych zamiarach. On natomiast „przywrócił” tekst do „pierwotnego stanu”. Pewne jest przede wszystkim to, że każde pozytywne stwierdzenie Orygenesa na temat reinkarnacji – o ile w ogóle jakieś padało – zostało przez Rufina „skorygowane”.
W 1941 roku w Tura (Troyu/Royu) w Egipcie znaleziono 28 arkuszy papirusu zawierających oryginalny komentarz Orygenesa do Listu do Rzymian. Po raz pierwszy można było porównać tłumaczenie Rufina z oryginałem, co okazało się bardzo odkrywcze. Pracę tę przeprowadził francuski uczony Jean Scherrer [2]. Pokazuje on, że Rufin:
· dodał fragmenty, których nie było u Orygenesa,
· nadmiernie uprościł złożone fragmenty,
· przeniósł fragmenty w inne miejsca w manuskrypcie,
· pominął fragmenty, i
· zmienił fragmenty, w niektórych przypadkach nawet do tego stopnia, że wersja Rufina stwierdza coś przeciwnego do tego, co faktycznie napisał Orygenes.
„Dokonano osobistej, głębokiej i wielorakiej ingerencji w tekst… jest on mieszanką autentycznych elementów orygenizmu, jego przerobionych elementów i elementów nie-orygenizmu”[2]. Niewątpliwie należy przyjąć, że
to samo dotyczy też innych tekstów Orygenesa, w szczególności Peri Archon, które dotarły do naszych czasów wyłącznie w tłumaczeniach.
Czy Orygenes nauczał o reinkarnacji?
Dogmatyka Kościelna przedstawia wielkiego Orygenesa jako przeciwnika idei reinkarnacji. Czy to rzeczywiście prawda?
Próbując badać, na podstawie zachowanych tekstów, czy Orygenes rzeczywiście nauczał o reinkarnacji, napotykamy pewne trudności. Paradoksalnie, istniejące luki w teście, czyli to co zostało usunięte, okazuje się niespodziewanie pomocne. Ponadto kilka fragmentów oryginalnego tekstu (więcej wskazówek niż jasnych stwierdzeń) najwyraźniej uniknęło cenzury Rufina.
Sugerują one, że Orygenes rzeczywiście opowiadał się za doktryną reinkarnacji (zaprzeczanie jej w teologii chrześcijańskiej jest zapewnie oparte na zmanipulowanych tekstach). Polecam lekturę 3 rozdziału mojej książki Reinkarnation, Christentum und das kirchliche Dogma, Entlarvung vom Mythos, dass die Reinkarnationslehre unchristlich sei.(Ibera, Wiedeń, 2001). Odpowiedzią na to pytanie zająłem się również w 3 rozdziale mojej książki Unsichtbare Einflüsse(Amra, Hanau, 2012).
W Peri Archon Orygenes pisze, że jesteśmy upadłymi aniołami. Wszyscy byliśmy obecni w pierwotnym Stworzeniu, ale niektóre z istot – mianowicie my – odwróciły się od Boga, który oferował harmonijny i pełny miłości świat Światła, i zapragnęły doświadczyć czegoś innego. Dlatego Bóg umieścił nas w niższych stanach świadomości na różnych poziomach hierarchii niższej od Niego. Dusze, które spadły na drugi najniższy poziom, zostały – według Orygenesa – za karę umieszczone w ludzkich ciałach, niczym w więzieniach. Na najniższym poziomie zaś, znajdują się według niego, przeciwnicy Boga i demony.[1] Dla Orygenesa i gnostyków, nie istniało pojęcie wiecznego potępienia. Nawet jeśli najniższy poziom mógł być uznawany za rodzaj piekła, ci, którzy tam wpadli, pozostają tam tylko tak długo, aż osiągną pełen zrozumienia wgląd w swoje czyny, doświadczą pokuty i nawrócą się.
Dionizy Areopagita (zm. 96, według tradycji chrześcijańskiej pierwszy biskup Aten – przyp. Beata Kulak) [3]), twierdził, że istnieje dziewięć (trzy razy trzy) hierarchii anielskich istniejących między Bogiem a ludźmi. Jeśli poziom Boga uznamy za pierwszy, to poziom ludzki byłby jedenasty, a najniższy – dwunasty.
Bibliografia:
1. Origenes: Vier Bücher von den Prinzipien, przetł. przez Herwig Görgemanns und Heinrich Karpp, Wissenschaftliche Buchgesellschaft, Darmstadt, 1985.
2. Jean Scherrer: Le Commentaire d’Origéne sur Rom. III.5-VJ, Institut Français d’Archéologie Orientale, Kairo, 1952.
3. (Pseudo-)Dionysius Areopagita: Über die himmlische Hierarchie. Über die kirchliche Hierarchie, przetł. przez Günter Heil, Anton Hiersemann, Stuttgart, 1986, także w internecie: http://www.esoteric.msu.edU/VolumeII/CelestialHierarchy.html.
Jest to koncepcja pod wieloma względami spójna ze światopoglądem gnostyckim. Istnieją jednak również różnice, a nawet sprzeczności z gnostycyzmem w tradycji orygenistycznej, choć należy zauważyć, że cenzura kościelna mogła również zniekształcić niektóre fragmenty.
Orygenes działał w czasach i środowisku, w których dominowało chrześcijaństwo gnostyczne. Nauczało ono, że dusze ostatecznie zostaną zgubione i zniszczone, jeśli nie rozwiną się ku dobru. Orygenes natomiast uważał, że ostatecznie każdy zostanie odkupiony, nawet sam diabeł. Ostateczne uniwersalne rozwiązanie nazwał apokatástasis — „przywróceniem wszystkiego” (do pierwotnego porządku Boga). Współczesny gnostycyzm ma tendencję do przyjmowania poglądu Orygenesa, który również wynika ze współczesnej empirycznej wiedzy o reinkarnacji (wyłaniającej się ze wspomnień ujawniających się spontanicznie, podczas regresji i w niektórych doświadczeniach bliskich śmierci).
Orygenes również twierdził, że ludzie mają wolną wolę. Podobnie uważa współczesna empiryczna forma chrześcijaństwa gnostycznego. Ale jest to wolna wola opatrzona z warunkami – podlega zasadzie karmy. Nasz los (heimarménē) jest zdeterminowany pozytywnie lub negatywnie, w wyniku naszych dobrych lub złych uczynków. Nie jest to kara, ale pouczenie: doświadczenie złych uczynków pomaga zrozumieć naszej duszy, jak bardzo są one złe i zachęca, aby nie popełniać ich ponownie. Gnostycy uważali ludzką wolną wolę za ograniczoną, ale nauczali również o karmicznych konsekwencjach własnego zachowania: to człowiek wybiera swoje działania, a tym samym swoje przyszłe przeznaczenie. Zasadnicza różnica polega zatem na tym, że według Orygenesa my, ludzie – jako dusze w świecie Światła przed pierwszym wcieleniem – dobrowolnie zdecydowaliśmy się opuścić ten świat Światła, aby doświadczyć innych doświadczeń niż te, które on oferuje. Chrześcijaństwo gnostyczne postrzega nasze istnienie w czasie wcielenia jako mniej dobrowolne.
Ale wolna wola nie sięga tak daleko, aby można było wyeliminować konsekwencje własnych działań. Ciasto, które się upiekło trzeba zjeść całe. Nie można po prostu wybrać rodzynek i wyrzucić reszty…
Gnostyczni chrześcijanie postrzegali JHWH jako mniejszego boga, którego nazywali Yaldabaoth, ponieważ tylko w ten sposób mogli wyjaśnić jego okrucieństwo, żądzę krwi, gwałtowność, mściwość, chęć zabijania z własnej woli i jego powtarzające się wezwania do wojen i najazdów , które to przymioty są zapisane strona po stronie w Starym Testamencie. Prawdziwy Bóg Stwórca jest zatem wyższą istotą, znacznie wyższą od JHWH, a kiedy Jezus mówił o „Ojcu”, miał na myśli tego najwyższego Boga.
W związku z tym gnostycy od Starego wyżej cenili Nowy Testament. Orygenes uważał, że oba Testamenty są w dużej mierze równe i że JHWH i „Ojciec” to ta sama postać. O ile mi wiadomo, Orygenes nie porusza kwestii okrucieństwa YHWH. Można sobie jednak wyobrazić, że Orygenes chciał niwelować napięcia między chrześcijaństwem gnostyckim a późniejszym paulińskim i jahwistycznym, aby uniknąć konfliktu i krytyki.
Mówi się, że Orygenes był uczniem gnostyka Walentyna (albo przynajmniej znał go osobiście), o którym wypowiadał się pozytywnie. Walentyn jednak z czasem częściowo zdystansował się od gnostycyzmu, mimo że jego nauki zachowały pewne cechy gnostyckie (co również przyczyniło się do jego późniejszej ekskomuniki w VI wieku).
Uczony hiszpański teolog i profesor gnostycyzmu, Antonio Orbe, wspomina o Orygenesie w około 150 miejscach (wliczając przypisy) w swoim ważnym dziele Christología Gnóstica (Biblioteca de Autores Cristianos, Madryt 1976, dwa tomy). Nie zadałem sobie trudu, by przeczytać je wszystkie, ale to również wskazywałoby na elementy gnostyckie w naukach Orygenesa…
Moim zdaniem nauki Orygenesa można postrzegać jako istotny dodatek do chrześcijaństwa gnostycznego, jeśli weźmiemy pod uwagę „to, co najlepsze z obu światów”.
Powtórzę zatem raz jeszcze:
Orygenes głosi, że mamy wolną wolę, (w przeciwieństwie do gnostyków), i że nie ma ostatecznego potępienia, a w końcu wszyscy zostaniemy ostatecznie odkupieni. Z gnostycyzmu, między innymi, pochodzi doktryna o starotestamentowym Bogu YHWH jako demiurgu (którego nazywali Yaldaboth), który nie jest „Ojcem” Jezusa. Zrównanie bogów Starego i Nowego Testamentu według Orygenesa jest trudne do pogodzenia z potwornym okrucieństwem YHWH i światem Starego Testamentu! Ale kto wie, czy nie jest to jednak również przypadek kościelnej manipulacji tekstami…
Polski ksiądz, profesor Wincenty Myszor (1941-2017 – przyp. Beata Kulak)w swoim artykule „Origen et les Gnosti” état de la question(Śląskie Studia Historyczno-Teologiczne, t. 38 spec., 2005) porównał wyniki badań teologów Hansa Jonasa, Jeana Daniélou, Rolfa Göglera, Gillesa Quispela i Holgera Strutwolfa na temat relacji Orygenesa z gnostycyzmem.
Oto jego wnioski (cytowane w tłumaczeniu J.E Sigdella – przyp. Beata Kulak)):
„W tym kontekście punkty styczne między gnostykami a myślicielami chrześcijańskimi, takimi jak Orygenes, są uderzające. Można zadać pytanie: Czy istniał jakiś wpływ? Jak on funkcjonował? Jeśli nie wykluczymy całkowicie takiej gry wpływów, pojawia się pytanie, które zasługuje na dalsze zbadanie. Czy nie istnieje wspólne pochodzenie płaszczyzny dwóch światów – gnostyków i Orygenesa? Dokładniej, czy to wspólne tło nie byłoby aspektem wspólnej tradycji Kościoła, w której gnostycy i chrześcijanie znaleźliby swoje źródła? Aby postawić pytanie ponownie, czy nie można by zbadać gnostyków i zapytać, czy nie są oni pośrednimi świadkami bardzo starożytnego dziedzictwa chrześcijańskiego, którego część została później utracona, części dziedzictwa, którego część została naprawdę zachowana przez kogoś takiego jak Klemens lub Orygenes?
Prowadzi mnie to do następującego wniosku: skoro Jean Daniélou otworzył cały obszar badań, który nazywa judeochrześcijaństwem i jego egzegezą, czy nie powinniśmy podjąć nowej lektury gnostyckich ruchów chrześcijańskich i ich egzegezy, aby zbadać w nich ślad przesłania z najdawniejszych czasów? Wierzę, że warto podjąć się tej pracy. Byłby to dobry sposób na udział w badaniu starożytnego chrześcijaństwa i uważniejsze słuchanie Słowa Bożego.”